…to starożytni Grecy pierwsi odkryli, że wychowanie jest procesem podobnym do budowania, a nie tresury. „Czy idzie o sprawność rąk czy nóg, czy ducha, jak pod węgielnicę nienagannie zbudowany” – tak opisuje grecki poeta Pindar pełnię męskich cnót, którą niełatwo uzyskać. Dopiero do tak pojętego wychowania odnieść można termin kształcenie, który po raz pierwszy pojawia się u Platona jako obrazowe określenie zabiegów wychowawczych. Kształcenie (kultura osobista) w platońskim rozumieniu jest artystycznym i plastycznym kształtowaniem człowieka według wzorca, ideału człowieczeństwa. Wszędzie, gdziekolwiek myśl ta pojawia się w historii wychowania, jest ona dziedzictwem Greków, a pojawia się za każdym razem tam, gdzie ludzie odwracają się od prostej tresury, stosowanej by osiągnąć pewne określone, zewnętrzne cele, a zwracają ku prawdziwej istocie wychowania.
Państwo ateńskie było pierwszym na świecie krajem o ustroju demokratycznym. O sprawach państwa decydowali większością głosów wszyscy obywatele. I właśnie do tego ustroju Ateńczycy starali się przygotować dzieci. O życiu lub śmierci noworodka decydował jego ojciec. Ludzie ubodzy często porzucali swe dzieci, zwłaszcza dziewczynki, np. na ulicznej stercie śmieci. Czasami troskliwie zawijali niemowlę w pieluchy i wkładali do koszyka, mając nadzieję, że ktoś weźmie ich dziecko na wychowanie. Jeśli nikt się nad nim nie ulitował, czekała je śmierć.
Dzieci bawiły się grzechotkami, drewnianymi zwierzątkami, kręcącymi się bąkami czy nawet lalkami, które miały mebelki i wózki. Istniały lalki ruszające rękami i nogami, a także takie, które gwizdały, kiedy im się dmuchnęło w otwór w głowie. Do siódmego roku życia dziećmi zajmowała się matka. Potem chłopcy szli do szkoły, która niewiele przypominała dzisiejszą. Mieściła się na powietrzu, na przykład między kolumnami jakieś budowli. Były to szkoły prywatne, gdzie chłopców do wieku 14 lat uczyło dwóch nauczycieli – gramatysta i kitarzysta. Tu przez 3 lata uczyli się pisać, czytać i tabliczki mnożenia. Każdy nauczyciel, siedząc na katedrze, uczył tylko jednego ucznia. Inni czekali w tym czasie na swoją kolej. Następnie uczyli się reguł moralnych i pieśni. Z utworów Focylidesa, Solona, Teognisa dowiadywali się jak żyć, jak rozmawiać z bliźnimi i jak się zachowywać w określonych miejscach. Gramatysta swobodnie, bez żadnych nakazów, wybierał literaturę. Powodzeniem cieszyły się tragedie, które w swej treści zawierały bardzo dużo informacji o zdarzeniach, jakie mogą spotkać Ateńczyka i co najważniejsze, jak sobie z nimi radzić. Kiedy młodzieniec potrafił już czytać, pisać i rozumieć poezję, nadchodził czas na naukę muzyki. Nauczyciel (lutnista), grając melodię na 7-strunowej lutni, kazał ją powtarzać, aż uczeń doszedł do perfekcji. W wieku 15–16 lat nadchodził czas na ćwiczenia fizyczne, które prowadził petorbida. Chłopcy byli dzieleni na dwie grupy według wieku. Lekcje odbywały się w palestrze. Był to rodzaj boiska otoczonego kolumnadą i tam też uczniowie pobierali nauki z zakresu literatury, poezji i wymowy. Chłopcy ćwiczyli nago. Po rozgrzewce rozpoczynali ćwiczenia w takich dyscyplinach jak: rzut oszczepem i dyskiem, biegi – dolichos (bieg długi na 4,5 km), z pochodniami, ciężarkami, łucznictwo, walka na pięści, skoki oraz zapasy – pankration.
Naukę kontynuowano w gimnazjonach, podstawowym typie szkoły średniej, gdzie przeważały ćwiczenia, ale uczniowie nie rozstawali się z lutnią. Po lekcjach gimnastykowali się wraz z kolegami: ćwiczyli biegi, skoki, boks, zapasy, rzut dyskiem i oszczepem. Uwieńczeniem edukacji było dwuletnie przeszkolenie wojskowe i obywatelskie w efebiach państwowych. Dopiero po ukończeniu służby wojskowej uznawano młodzieńca za pełnoprawnego obywatela. Do szkoły uczęszczał prawie każdy wolny Ateńczyk, gdyż jak mówiono w Grecji, osoby, które nie umiały czytać i pisać, nie były uważane za człowieka. Na ogół nauka w ateńskiej szkole trwała do ukończenia przez chłopca 18 lat. Potem odbywał on dwuletnią służbę wojskową. W okresie szkolnym dzieckiem opiekował się pedagog, który uczył też obyczajów zachowania na ulicy i w domu przy stole. Pedagogiem był zwykle niewolnik, którego obowiązkiem było również prowadzenie chłopca do szkoły, niesienie jego książki, tabliczki i lutni.
Dziewczęta w Atenach nie chodziły do szkoły. Pozostawały w domu, gdzie pod okiem matki lub babci wprawiały się w gotowaniu, przędzeniu i tkaniu. Najczęściej wychodziły za mąż w wieku 15 lat, za mężczyznę wybranego im przez ojca.
Tagi: młodzież, nauka, starozytność, szkoła, wojsko, wychowanie