Vive l’Empereur
Wybieramy się tym razem nie na jakieś lotnisko na przedmieściu, ale do Muzeum Armii zajmującego wielki kompleks budynków w samym centrum stolicy Republiki Francuskiej. Każdy sam może się przekonać jak wielkim miastem jest Paryż. Mimo to jeden rzut oka na mapę wystarcza, by stwierdzić, że osoby niezainteresowane chwałą francuskiego oręża czy epoką napoleońską znajdą dla siebie coś interesującego niedaleko Muzeum Armii. Wystarczy kilka minut spaceru lub krótka jazda metrem. Turyści „zaliczający” symbole wielkich metropolii oraz pożądający widoku Paryża z góry, przespacerują się 1,5 kilometra na zachód, by stanąć w tasiemcowej kolejce do wieży Eiffla. Ci usposobieni bardziej artystycznie przejdą się kilkaset metrów na północ do Sekwany, by jej brzegiem dotrzeć do Musée d’Orsay (około 1 kilometr na zachód) lub do Luwru (1,5 kilometra na wschód). Tym, którzy chcą od razu trafić do straganów bukinistów koło Notre Dame, polecam jednak skorzystanie z metra.
Metro paryskie jest samo w sobie atrakcją i jednocześnie najszybszym środkiem transportu w wielkiej metropolii, szczególnie w razie kilkudniowego pobytu – bo czy można być krócej w Paryżu? Bardzo polecam bilet Paris Visite i zostawienie samochodu na bezpiecznym parkingu hotelowym. Dojazd do muzeum jest bardzo łatwy skądkolwiek byśmy nie jechali, najbliższa stacja metra to Varenne na linii 13, a nie Invalides (RER C, 8, 13), można też wysiąść na La Tour-Maubourg na linii 8. L’Hôtel national des Invalides to naprawdę ogromny zespół budynków, pierwotnie szpital i hotel dla żołnierzy inwalidów, założony przez Ludwika XIV w drugiej połowie XVII wieku i zamieniony na muzeum (Musée de l’Artillerie – wówczas rozumiane jako muzeum uzbrojenia i wojska) w 1871 roku po klęsce Francji w wojnie francusko-pruskiej i proklamacji Trzeciej Republiki. Należy tutaj dodać uwagę praktyczną, muzeum ma tylko dwa wejścia, północne – od strony Sekwany i południowe, obok widocznej już z daleka złotej kopuły.
Nieco mglista, bo jesienna perspektywa Paryża widziana ze schodów Bazyliki Sacré-Cœur ponad dachami Montmartre. Najbardziej znanymi i widocznymi z daleka elementami panoramy miasta są oczywiście wieża Eiffla i sama bazylika Sacré-Cœur – pierwsza poza kadrem na prawo, druga za plecami fotografującego – kolejne to gmach opery paryskiej czyli Opéra Garnier (na lewo) i kopuła Dôme des Invalides nad grobem Napoleona I (na prawo). Towarzystwo artystyczno-kawiarniane zostaje na miejscu, tych spragnionych Musée d'Orsay, Luwru i Notre Dame zabieramy do metra, to ta sama trasa.
W szybie wystawowej „Figurines en plomb”, czyli sklepu z ołowianymi żołnierzykami, odbija się złota kopuła, a na wystawie nie tylko ołowiani gwardziści ale i...
...cesarz w kilku wersjach.
Dôme des Invalides miała być miejscem pochówku dla Króla Słońce i jego rodziny, tak się jednak nie stało i w 1861 roku pochowano tu uroczyście Napoleona I, którego szczątki sprowadzono z Wyspy Św. Heleny. Wejście do muzeum i kasa biletowa znajdują się w skrzydle budynku po lewej stronie, wejście do kościoła po okazaniu biletu.
Sarkofag z czerwonego porfiru otaczają nazwy miejsc, w których cesarz odniósł swoje największe zwycięstwa: piramidy, Marengo, Austerlitz, Jena, Friedland, Wagram, Moskwa. Oprócz Napoleona I w kościele pochowano również jego braci, Józefa i Hieronima oraz jego jedynego legalnego syna, zmarłego w wieku 21 lat Napoleona II.
Dziedziniec Les Invalides to wielka przestrzeń i 60 klasycznych francuskich dział.
Mitralieza (mitrailleuse), czyli wyrażając się precyzyjniej kartaczownica de Reffye, opracowana w latach sześćdziesiątych XIX wieku równolegle z kartaczownicami Nordenfelta i Gatlinga – również do obejrzenia w muzeum. Nie była bronią automatyczną, ale salwową z wymiennymi magazynkami, a mimo to słowo „mitrailleuse” weszło do języka francuskiego jako określenie karabinu maszynowego.
Drzwi sal dla rannych i inwalidów wychodziły bezpośrednio na arkady wokół centralnego dziedzińca, obecnie są zamknięte na stałe, bo wewnątrz urządzono pomieszczenia muzealne. Tablice fundowane przez środowiska kombatantów, warto je poczytać, bo jest tu np. cała historia francuskich kolonii w Afryce i na Dalekim Wschodzie.
Renault FT-17 z 1917 roku, rewolucyjny, bo pierwszy czołg o zoptymalizowanym, klasycznym układzie konstrukcji. Silnik z tyłu, przedział bojowy z przodu, uzbrojenie główne w wieży obracającej się o 360º – tak było i tak już, z nielicznymi wyjątkami, pozostało aż do dziś.
„Vive l'Empereur!”, ta rzeźba jest bliższa historycznej prawdy, niż to mogłoby się wydawać, bo pomimo całego horroru wojny, zimna i głodu żołnierze powszechnie rwali się do walki za cesarza, np. w czasie bitwy pod Jeną stara gwardia nieomal zbuntowała się, bo kazano jej czekać w rezerwie. Obok entuzjastycznego gwardzisty stoi 6-funtowy moździerz systemu Gribeauval...
...odlany w Paryżu w 1764 roku. Sprawność wojsk francuskich podczas wojen napoleońskich brała się z reform i zmian wprowadzonych jeszcze w okresie przedrewolucyjnym, np. nie tylko wielka reorganizacja artylerii, ale i zmiany w uzbrojeniu piechoty zostały przeprowadzone przez wspomnianego już Jeana Baptiste’a Vaquette’a de Gribeauval – królewski rozkaz o wprowadzeniu standaryzacji wszedł w życie w 1765 roku.
Kolejny moździerz... ale z jak ciekawą historią, bo musiał być zdobyty przez Prusaków (1870–72?) i trafić do Berlina, gdzie...
...7 maja 1945 roku podpisali się na nim czterej czerwonoarmiści, po czym wrócił do Paryża. No tak, najprawdopodobniej stał gdzieś na terenie zachodnich stref okupacyjnych, czyli późniejszego Berlina Zachodniego.
To już wnętrze muzeum i ciekawa, bo historyczna kolekcja figurek wojowników i żołnierzy. Są ich tutaj setki, od greckich hoplitów, rzymskich legionistów i gladiatorów po średniowiecznych rycerzy, na zdjęciu starożytni wojowie galijscy. Ubrania, pancerze, tarcze i uzbrojenie zrobiono z materiałów zbliżonych do oryginalnych co skutkuje nieco nienaturalnym wyglądem – ten sam problem występuje we współczesnych figurkach w podobnej skali.
Refektarz les Invalides to sala z oryginalnymi freskami z XVII wieku przedstawiającymi triumfy armii królewskiej. Bezcenne zbiory należą do tzw. Kolekcji Korony. Na pierwszym planie zbroja i blachy na konia wykonane dla króla Franciszka I w Austrii w połowie XVI wieku.
Znacznie już lżejsza zbroja z końca XVI wieku, obok portret konny Henryka IV. Obrazek niewielki, a ponownie z wielką historią. Jest to bowiem jeden z dwóch obrazów namalowanych przez Marina le Bourgeois, jakie ocalały do naszych czasów. Le Bourgeois był malarzem nadwornym Henryka IV i Ludwika XIII, ale również lutnikiem, wynalazcą i uzdolnionym konstruktorem. Zasłynął z budowania skomplikowanych modeli „sfer niebieskich” oraz nowych typów broni. Około 1610–15 roku opracował i udoskonalił zamek skałkowy, który wyparł natychmiast niepraktyczne i zawodne zapłony lontowe i zamki kołowe i pozostawał w powszechnym użyciu przez kolejne 250 lat.
Bogato zdobione królewskie zbroje ceremonialne i turniejowe. Jak widać młodym władcom nie wystarczały ubrania i korony w rozmiarze S, trzeba też było robić małe zbroje.
Wzrasta znaczenie broni palnej, pełne zbroje bojowe są niepraktyczne, pełnią coraz częściej rolę ceremonialną, ale tradycja pozostaje. Już nie obojczyk (część zbroi noszonej pod szyją), bo noszony oddzielnie, a jeszcze nie typowy ryngraf – zdobiony napierśnik używany najprawdopodobniej przez Ludwika XIII.
Brązowa bombarda odlana pod koniec XV wieku dla Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, wówczas na Rodos. Jerozolimę opuszczono oczywiście pod koniec XIII wieku, Rodos utracono z kolei w XVI wieku i zakon przeniósł się na Maltę. Trzytonowa bombarda jest największą tego typu bronią na świecie, strzelała granitowymi kulami o masie 260 kg. Jest darem sułtana Abdul-Aziza dla Napoleona III.
Kolejna wielka armata, ale tym razem, mimo pozorów, jest to broń wybitnie pacyfistyczna. Jest to jeden z najbardziej spektakularnych obiektów w les Invalides, 4-metrowa, 2,5-tonowa kolubryna odlana z brązu w warsztatach wirtemberskich z okazji ślubu księcia Fryderyka de Montbéliard z księżniczką habsburską. Bogato zdobiony kolos nie miał otworu zapłonowego i pełnił wyłącznie rolę dekoracyjną. Za drewnianą ścianą po lewej stronie znajduje się...
...najprawdziwszy arsenał, dwa i pół tysiąca historycznych zbroi, hełmów i mieczy. Uczta dla zmysłów wszystkich militarystów, tylko muszą im przeszkadzać szyby oddzielające od bogactwa, bo przecież inaczej wpadliby tam z szałem w oczach. Silne światło padające z okien i odbijające się od szyb także utrudnia oglądanie, zrobienie porządnego zdjęcia nie jest łatwe.
Wracamy do typowego europejskiego wystroju sal muzealnych. Zbroja konna należąca prawdopodobnie do króla Ludwika XIII, na obrazie Ludwik II Burboński, książę d'Enghien przyjmuje kapitulację hiszpańskiej załogi Dunkierki. Miasto odzyskano w październiku 1646 roku, obraz namalowany w roku następnym.
Habent sua fata arma... jak można by trawestować znane powiedzenie o książkach. Miecz Franciszka I Walezjusza odebrany mu przez Włochów w 1525 roku po bitwie pod Pawią, w 1585 ewidencjonowany w zbrojowni Filipa II Habsburga w Madrycie, w 1808 roku przywieziony przez marszałka Napoleona I, Joachima Murata do Paryża.
Duża ekspozycja poświęcona turniejom rycerskim, w tle ilustracje Dürera i Burgkmaira ze słynnej Księgi turniejowej i Triumfu cesarza Maksymiliana (1515). Na polach bitew zaczynała już dominować artyleria i zwarte masy piechoty, więc szlachetne pojedynki rycerskie skodyfikowano i przeniesiono na dziedzińce królewskich zamków.
Kadrowanie zdjęcia dalekie od doskonałego, ale zapewniam Drogich Czytelników, że sam nie widziałem zbyt dobrze, co fotografuję, a używanie lamp błyskowych zabronione. Zbroje i hełmy samurajskie z galerii dalekowschodniej.
Kolejny ciężki kawał brązu i znowu historia dawna i nie tak dawna. Armata otomańska z końca XVI wieku, a dokładniej mówiąc, odlewana przez Ka'fer el Mu'allima w Algierze pomiędzy 29 września a 8 października 1581 roku. Blisko 4-metrowe, 3-tonowe działo, precyzyjny odlew bez najmniejszej skazy, świadectwo kunsztu ludwisarzy i sztuki arabskiej z tego okresu przywiezione do Francji po zajęciu Algierii w 1830 roku. Tuż obok, dla porównania...
... nieco ekstremalny przykład europejskiej sztuki zdobniczej z podobnego okresu, ponownie dzieło ludwisarzy wirtemberskich, tym razem otwór zapłonowy jak należy, czyli teoretycznie można było z tego strzelać...
Druga z galerii refektarzowych, kawaleria z epoki napoleońskiej. Imponujące tafle szkła, naturalnej wielkości modele i autentyczne mundury, ale jakby pustawo.
Długie szeregi sypialni dla pensjonariuszy les Invalides przebudowano na równie długie szeregi sal muzealnych, mają więc podobny, monotonny rytm. Nie ma tu zbyt wiele miejsca, na ścianach można powiesić kilka obrazów i jakąś broń czy mundury, a na poziomych ekranach...
...wyświetla się animowane plany słynnych bitew, to rzeczywiście dobrze działa i pozwala zrozumieć np. to, jak dalece przypadek może pokrzyżować najwymyślniejsze strategie.
O, jest jakaś diorama, podano nawet w skali 1/144! Bitwa pomiędzy wojskami francuskimi dowodzonymi przez generała Republiki, Napoleona Bonaparte, a tylną strażą wojsk austriackich stoczona 10 maja 1796 roku pod Lodi we Włoszech. Diorama nie byle jaka, bo jest sama szacownym zabytkiem, zrobiono ją 8 lat po bitwie, którą przedstawia.
Czyny cesarza zmalały, pokazane w niewielkich pomieszczeniach, w których dożywali starości jego żołnierze. Słynny neoklasyczny portret Napoleona I na tronie, pędzla Jean Auguste’a Dominique’a Ingres'a. Oryginał, a jakże, wisi sobie w jednym z tych ciemnych pokoi.
Gdzie On, tam i Polacy, stąd czaka szwoleżerów i wiele innych pamiątek dla naszych turystów w patriotycznym nastroju. „Ułani, ułani, malowane dzieci....” i oczywiście „Barwny ich strój, amaranty zapięte pod szyją...”.
Każdy militarysta i entuzjasta rzezi bitewnej... chyba jednak nie tylko militaryści rozpoznają ten kapelusz. Płaszcz, łóżko polowe, stolik, pistolety i inne pamiątki.
Gdzie Napoleon, tam i... Oddział polskich ułanów był wśród tysiąca żołnierzy, jakich cesarz zabrał ze sobą na Elbę, to sztandar „L'Escadron Napoleon” z Elby.
Pancerz francuskiego kirasjera to niezwykle dramatyczna pamiątka spod Waterloo. Polscy ułani bili się także w tej bitwie, m.in. mieli swój udział w odparciu ataku „najlepszej kawalerii świata”, czyli Royal Scots Greys.
Ludwik Napoleon Bonaparte był najpierw pierwszym prezydentem Drugiej Republiki Francuskiej, później koronował się jako Napoleon III, władca Drugiego Cesarstwa Francuskiego. Był postacią kontrowersyjną, w nowym cesarstwie ograniczył prawa obywatelskie, ale zasłużył sobie na wdzięczną pamięć Włochów, a potem Państwa Kościelnego, bo najpierw pokonał Austrię w sojuszu z Piemontem, a potem... obronił Watykan przed Włochami. Obraz Eugène’a Charpentiera przedstawiający Napoleona III w czasie bitwy pod Solferino 24 czerwca 1859 roku, niezwykle krwawego starcia pomiędzy wojskami austriackimi a koalicją francusko-piemoncką.
Dziesięć lat po interwencji we Włoszech Francja wdała się w wojnę z Prusami, a Bismarck wykorzystał tą okazję, by zjednoczyć siły wojskowe (i narody) państw niemieckich. Wojna francusko-pruska 1870–71 roku zakończyła się sromotną klęską Drugiego Cesarstwa. Napoleon III dostał się do niewoli pruskiej i został zdetronizowany, już we wrześniu 1870 roku proklamowano powstanie III Republiki. Fragment panoramy Bitwy pod Rezonville (16 sierpnia 1870) namalowanej przez Alphonse’a de Neuville'a.
Muzeum dysponuje fantastycznymi zbiorami mundurów i wybiera je z poczuciem humoru. To przenośna polowa baryłka pani Puech obsługującej kantynę 67 Pułku Piechoty.
Nadeszły nowe czasy i Francuzi szybko uznali wyższość broni automatycznej nad salwową mitraliezą, ale stara nazwa pozostała. Karabin maszynowy systemu Gatlinga wyprodukowany we Francji w 1895 roku.
Zwycięstwa i klęski przeplatają się w historii Francji, tak jak i zmiany systemów politycznych. Królestwo, republika, cesarstwo, królestwo, republika, cesarstwo, republika... Obraz przedstawiający nadanie sztandarów nowym jednostkom III Republiki. Na prawo od gabloty ze sztandarem nader skromna...
....refleksja na temat własnych wad, ale i czegóż można spodziewać się po głównym Muzeum Armii zasilanym z państwowej kasy? Słynna afera z 1894 roku, w której na podstawie wątpliwych dowodów skazano kapitana artylerii Alfreda Dreyfusa za szpiegostwo, w 1906 roku w procesie odwoławczym wykazano bezpodstawność oskarżeń i uniewinniono go. Cała Francja, wojskowi i cywile byli podzieleni na obozy – prodreyfusowski i antydreyfusowski.
Rządy mogą się zmieniać, ale wszyscy Francuzi chcieli, by ich kraj był potęgą, a do tego, jak powszechnie wiadomo, potrzeba licznych kolonii. Nic tak nie przemawia do wyobraźni zwiedzającego, jak oryginalne plakaty i druki okolicznościowe. Tutaj reklamuje się kolorowe grawiury ilustrujące wojnę o Madagaskar (1883–96).
Francuskie kolonie to przede wszystkim Afryka – Algieria i Maroko. Oficerski mundur kolonialny i „wyposażenie piknikowe” na wojnę na pustyni.
Renault AG, czyli „Taxi de la Marne” – jedna z paryskich taksówek użytych do przerzucenia 6000 żołnierzy z Paryża na krytyczny odcinek frontu w czasie pierwszej bitwy nad Marną we wrześniu 1914 roku. Afera Dreyfusa stała się symbolem podziałów w społeczeństwie francuskim. Kilka lat później ten samochód wyrósł na symbol zjednoczenia narodu, świętą unię (L'union sacrée), więc nie mogło go tu zabraknąć – nawet gdyby przyszło wypruwać historyczne ściany lub wnosić go tu po kawałku.
Bitwa nad Marną oznaczała koniec szybkich pochodów i zwycięstw. Była początkiem czteroletniej wojny okopowej, w której żadna ze stron nie mogła osiągnąć zdecydowanej przewagi. Okopywano się, maskowano, budowano wieże obserwacyjne i eksperymentowano z „czołgami do czołgania” dla pojedynczych żołnierzy.
Mundury francuskich wojsk kolonialnych z okresu I wojny światowej. Kolonie dostarczały nie tylko surowców, lecz także mięsa armatniego.
Zmagania na morzu w czasie wielkiej wojny... niewiele tu o nich, poza symbolicznym obrazem przedstawiającym konwoje atlantyckie i banderą USA. Stany po trzech latach zdecydowały się otwarcie wesprzeć Ententę.
Żołnierze z kolonii umierali w okopach we Francji, ale podstawowym celem istnienia wojska z naboru lokalnego było poskramianie swoich rodaków lub innych skolonizowanych narodów, zwłaszcza że w ramach podziału łupów po przegranych Francja otrzymała terytoria afrykańskie należące do Turcji i Niemiec.
„Raj jest w cieniu szabel”, sztandar jednego z oddziałów druzyjskich. Największym wyzwaniem dla kolonialnej Francji było powstanie Abd el-Krima, które wybuchło we francuskim Maroku w 1925 roku. Marszałek Pétain otrzymał najnowszą broń, samoloty, czołgi i 300 000 żołnierzy, a i tak oddziały powstańcze walczyły w górach Atlas do 1935 roku.
Marszałek Pétain stanął na czele kolaboracyjnego rządu Vichy po klęsce Francji w 1940 roku. We wrześniu tego samego roku Royal Navy zaatakowała szereg baz vichystowskiej floty w Afryce, w tym Mers El-Kebir i Dakar, stąd ten ohydny Churchill nad grobami francuskich marynarzy.
Nieśmiertelna „Soixante-Quinze” (siedemdziesiątka piątka), pierwsza nowoczesna armata uniwersalna na świecie opracowana w 1897 roku. Tutaj już w wersji z pełnymi stalowymi kołami i oponami, w służbie wojsk francuskich w czasie wojny na pustyni. Służyła oczywiście równie wiernie wojskom Wolnej Francji jak i stronie przeciwnej.
Wojna na Dalekim Wschodzie została potraktowana dość symbolicznie – muzeum nie ma naprawdę miejsca na wiele więcej niż kilka mundurów i modeli.
Ciekawy eksponat i jedna z prób refleksji na temat własnej historii, w końcu Francuzi muszą żyć z piętnem kolaboracji, a udało im się ułożyć dobre relacje z odwiecznymi wrogami ze wschodu. Krzesło znalezione po wojnie w jednej z siedzib gestapo lub francuskiej policji. Wykorzystując chwilową nieuwagę oprawców, jeden z przesłuchiwanych napisał na spodzie siedziska pozdrowienia oraz życzenia wytrwania i ocalenia skierowane do towarzyszy niedoli.
Plakat z czasów okupacyjnych odwołujący się do antysemityzmu: „Wyzwoliciele? Wyzwolenie! Przez armię zbrodniarzy” i liczne nazwiska żydowskie z komentarzem „z Polski, z Węgier, z Włoch, komunista, szef bandy...”.
Na zakończenie „obrazek w sprawie”, choć nie jest to już Muzeum Armii, ale pomnik nad Sekwaną. „Republika Francuska w hołdzie ofiarom prześladowań rasistowskich, antysemickich i zbrodni przeciw ludzkości popełnionych w imieniu tzw. »rządu państwa francuskiego« 1940–1944. Nigdy nie zapomnimy”. Dobre i tyle, ale nie tak łatwo go znaleźć. Les Invalides to kolejne z miejsc opisywanych w PPM, w których osoby zainteresowane mogą spędzić cały dzień, a może i dwa. Nie trzeba być wielkim znawcą epoki napoleońskiej, nie trzeba nawet specjalnie interesować się historią, a i tak pierwsze kroki kieruje się zwykle do sarkofagu cesarza, to w końcu najsłynniejszy grobowiec świata obok piramid egipskich i Tadż Mahal. Samo muzeum podzielone jest na tyle oddziałów, że trudno je nawet naraz wymienić. Dość powiedzieć, że o ile epoka starożytna reprezentowana jest raczej skromnie i nie dowiemy się tu wiele o hoplitach czy legionach rzymskich, to kolekcja zbroi, uzbrojenia i obrazów z okresu od XIII do XVII wieku zwala z nóg – w samej zbrojowni, czyli Galerii Uzbrojenia można spędzić kilka godzin. Epoka napoleońska z, jakżeby inaczej, licznymi elementami polskimi, bardzo ciekawe wystawy poświęcone Napoleonowi III, wojnie w latach 1870–1871, Trzeciej Republice i francuskim wojnom kolonialnym. Ekspozycja poświęcona I wojnie prezentuje się nieźle, ale w miarę jak zbliżamy się do drugiej wojny światowej, robi się mniej ciekawie, muzeum nie może pokazywać tego wielkiego konfliktu tak, jak byśmy mogli oczekiwać – nie ma tu miejsca na czołgi i samoloty, jest tylko trochę modeli i mundurów.
Adres to: Musée de l’Armée, Hôtel national des Invalides, 129 rue de Grenelle, 75007 PARIS, strona internetowa (francuska, w chwili pisania tego PPM inne wersje były „w przebudowie”) http://www.invalides.org/pages/visite.html. Warto na nią zajrzeć przed wizytą, bo np. godziny otwarcia to sprawa nieco skomplikowana – otwarte w każdy dzień poza pierwszym poniedziałkiem każdego miesiąca (ale w lipcu, sierpniu i wrześniu otwarte i wtedy) oraz 1 stycznia, 1 maja, 1 listopada i 25 grudnia. Godziny otwarcia to 10 do 17 w okresie jesienno-zimowym (od 1 października do 31 marca) i od 10 do 18 w sezonie wiosenno-letnim. Paryż jest miastem wielkim i nietanim, ale bilet do Les Invalides nie jest drogi, bo kosztuje 9 euro. Są też różne, czasem dość dziwne zniżki, np. 7 euro dla posiadaczy wspomnianego wyżej Paris Visite i darmowy wstęp dla młodzieży do lat 18, ale dla młodzieży z Unii Europejskiej już do 25 lat. O nieładnie, niby stolica świata, a dyskryminuje młodych militarystów pielgrzymujących zza mórz.
Tagi:
model,
samolot
Gratuluję zainteresowania i świetnej wycieczki. Też chciałbym tam być. Przepraszam że ośmielam się poprawić podpis pod polskimi nakryciami głowy, nie czaka tylko czapki. Każdy szwoleżer tak by powiedział. Mój przodek był wśród nich. Modelarz z Gubina Jerzy Urbanowicz