Grudzień to tradycyjny czas prezentów i mnogości przygotowań – w tym świątecznych ciast i deserów. Z jednymi i drugimi temat dzisiejszych działań Na warsztacie doskonale się komponuje. Tylko co to ma wspólnego z kolejkami? Bez obaw! Wkrótce wszystko się wyjaśni…
PDF do pobrania
Rysunki do wydrukowania-pobierz
Szczypta historii – czyli dlaczego pod choinką
Pierwsze fabrycznie produkowane modele kolejek powstały niedługo po tym jak ich pierwowzory stały się rzeczywiście użyteczne – czyli około połowy dziewiętnastego wieku. Pierwsze drewniane „składy” przeznaczone były do ciągnięcia na sznurku – no, ale to nie były przecież modele… Jeżdżące samodzielnie lokomotywki i wagoniki zazwyczaj produkowano z malowanej i przetłaczanej blachy (nawet torowisko robiono w ten sposób) a jako napęd stosowano zwykle mechanizm sprężynowy. Z tych powodów była to naprawdę droga zabawa. Nawet w zamożnych domach, coś na naprawdę specjalne okazje, na przykład na Boże Narodzenie. Najczęściej stanowiła najbardziej atrakcyjną dekorację świątecznych wystaw, w najbardziej renomowanych domach handlowych i sklepach z zabawkami. Bez wątpienia była synonimem luksusu i nieosiągalnym dla większości dzieci prezentem.
W początkach modelarstwa kolejowego nikt nie myślał jeszcze o produkcji wyposażenia do makiet w dzisiejszym tego słowa znaczeniu – kolejki zwykle jeździły tylko po okręgu wokół choinki. Według niektórych źródeł, właśnie pierwsze usystematyzowane skale kolejkowe były dostosowane do wielkości świątecznych drzewek – oznaczono je rzymskimi liczbami – od I najmniejszej, II – i III – największa. Ponieważ tak bożonarodzeniowe drzewko, jaki i największy odsetek fascynatów kolei nierozerwalnie wiążą się z naszymi zachodnimi sąsiadami, zapewne dlatego tamże modelarstwo kolejowe rozwija się najpełniej. Tam właśnie najwcześniej zaczęła się „elektryfikacja” lokomotyw, doposażanie modeli w detale i związana z tym miniaturyzacja zestawów modeli. Przed II wojną światowa najpopularniejsza była już, mniejsza od I, skala 0, ale już w 1923 właśnie w Niemczech powstała dwukrotnie mniejsza od 0 – skala H0 (halb null – połowa zera), która dziś jest najpopularniejszą modelarską skalą kolejową. Ale nadal jeździmy głównie na podłodze – dopiero amerykańska TT (table train – kolej stołowa, nota bene obchodząca właśnie 70-lecie powstania) pozwoliła na zabawę choćby na biurku. Oczywiście to nie koniec miniaturyzacji – prócz produkowanych skal N i Z, w 2008 roku, na targach modeli w Norymberdze, japońska firma KK Eishindo zaprezentowała modele kolejowe o rozstawie szyn 3mm! Czy to koniec możliwości miniaturyzacji – myślę, że nie…
Nasz młodotechnikowy torcik
Nawet dziś makiety kolejowe, mimo iż w niedużych skalach, mogą nadal zajmować sporo miejsca (podczas ostatniej edycji Międzynarodowych Targów Poznańskich – Salonu Modelarstwa HOBBY połączone moduły H0 polskich modelarzy zajęły niemal całą wielką halę targową). Co jednak zrobić, gdy marzy się nam własna makieta, ale brak nam miejsca i niemałych pieniędzy? Ja polecę dziś kolejową dioramę z kartonu z, jak najbardziej, poruszającym się taborem! Niewielkim kosztem możemy zbudować „torcik” (bo „tortem” modelarze kolejowi nazywają zamkniętą makietę w odróżnieniu od kolejowych modułów). O wymiarach (20x40cm) zdecydowała możliwość druku planszy (ledwie w dwu kawałkach) na najpowszechniejszych domowych drukarkach. O skali (TT -1:120) zadecydowała po trosze jej okrągła rocznica urodzin a po trosze kompromis pomiędzy ilością możliwych do zaprezentowania na planszy elementów i możliwościami modelarzy w wieku 10-14 lat.
Oczywiście w tej wielkości trudno o historyczno-techniczną kolejową poprawność i nie to tym razem było moim celem – taki układ torów jest typowo „tortowy” i trzeba się z tym w tej skali kolejki przy tej wielkości makiety pogodzić… Wybrałem możliwie prosty i tani wariant (choć można jeszcze prościej i taniej). Celowo nie projektowałem wystających szyn, bo choć wykonalne w H0 i TT, to jednak wymagające wiele dokładności – a już prawie nie do wykonania dla skal mniejszych. Polecam budowę pierwszej tego typu makiety w wersji białej („surowej”), co będzie dobrym treningiem przed każdą bardziej kosztowną wersją. Oczywiście tym, którzy „połkną bakcyla”, polecam zastanowienie się nad kolejną wersją, np. z działającymi zwrotnicami, semaforami, zaporami, samochodami czy poruszającymi się pieszymi. To wszystko również jest możliwe do wykonania od podstaw, także z kartonu.
Co warto przygotować do budowy naszej makiety?
Do wykonania makiety w wersji opisywanej w poniższym artykule warto zebrać:
- tekturę (możliwe jest wykonanie płyty nawet z tektury falistej po opakowaniach towarów spożywczych, choć miękkie tektury 1-3 mm również będą doskonałym materiałem),
- dwie dłuższe deseczki sklejki „cytrusowej” 3mm (może być zadrukowana – i tak będziemy je ze sobą kleić. W razie jej braku niemal równie dobra będzie tektura 1-3 mm – również klejona warstwowo),
- minimum 4 pastylkowe magnesy neodymowe, średnicy od 3 do 12 mm i wysokości w podobnym zakresie,
- niedrogi, standardowej wielkości serwomechanizm modelarski, zmodyfikowany w celu uzyskania ciągłego ruchu obrotowego (użyte w prezentowanym modelu to Tower Pro SG-5010 – stosunkowo tanie (ok. 25zł) i fabrycznie dostosowane do takiej modyfikacji – można je bardzo łatwo przerobić samemu lub kupić w sklepie oferującym podzespoły do modeli robotów),
- serwotester – najszybciej fabryczny (tu użyłem testera firmy E-Sky do kupienia w porównywalnej cenie do serwa) choć mając podstawowe elektroniczne doświadczenie można za kilka złotych wykonać nie gorszy samemu – przykładów realizacji na pewno nie brakuje w sieci WWW,
- koszyczek baterii zasilającej (4xAAA) i wyłącznik.
Jeśli nie dysponujemy odpowiednimi serwami i ich testerami, tę wersję napędu można równie dobrze zrealizować również (choć nieco większym nakładem pracy) przy pomocy małego silniczka o nominalnym napięciu 3V (np. w walkmana) i prostego regulatora prędkości.
Rama
Przyjęta tu wielkość ramki, pozwala nie tylko na wydrukowanie całego terenu na jednej kartce A3 (ew. 2xA4), ale też wykonanie jej np. z podwójnie sklejonych sklejek „cytrusowych” grubości 3 mm (przy odpowiednim sklejeniu nie jest nawet potrzebne frezowanie). To elegancki i trwały materiał, ale można go zastąpić również klejoną warstwowo tekturą, którą następnie okleimy meblową folią samoprzylepną.
Płyta podstawy
Dla prawidłowego działania napędu, elementy dioramy powinny stać na sztywnym „gruncie”, dodatkowo przydatna jest możliwość przeprowadzenia w jej grubości przewodów zasilających i sterujących serwomechanizmem – sercem napędu naszej makiety. Grubość 3 mm wydaje się optymalna – i dostosowana do nowoczesnych rodzajów magnesów. Do wykonania opisywanego modelu wykorzystana została tektura falista z odpadowych opakowań. Jeśli decydujemy się jednak na taką tekturę, warto rozejrzeć się za trójwarstwową a na wierzchnią warstwę przeznaczyć stronę z mniejszą falą wypełnienia.
Mechanizm napędowy
Przyznaję, że choć pierwotnie myślałem również o tarczy napędzanej ciernie przez zwykły trzywoltowy silniczek, to jednak wybrałem wersję z serwem, jako łatwiejszą i szybszą do wykonania.
Jak już wspomniałem silnik, przekładnię a nawet regulację można uzyskać najszybciej, wykorzystując serwo „robotyczne” i odpowiedni generator impulsów sterujących (tester serw). Dopełnieniem mechanizmu jest tarcza z tektury falistej 3 mm, klejona piankową taśmą samoprzylepną do okrągłej tarczy będącej na wyposażeniu serwa (tu nawet nie przykręcanej – tak dobrze „siedzi” na wieloklinie). Do niej taśmą dwustronną lub klejem do papieru przyklejane są magnesy (możliwość ich odklejenia i powtórnego przyklejenia może się przydać, gdy zastosujemy składy o innym rozstawie osi, ale można też tak zaplanować układ magnesów, by był uniwersalny dla kilku składów – między innymi dla tego właśnie zaprojektowałem tu pełną tarczę.
Zasilanie
Kable i baterie nie mogą przeszkadzać w płynnym ruchu pociągu, stąd muszą być rozmieszczone poza kręgiem działania magnesów. Pewnym utrudnieniem jest przeprowadzenie przewodów do serwa napędowego, które znajduje się siłą rzeczy wewnątrz tego kręgu. W tekturze falistej można je przeprowadzić pomiędzy falami, jeśli jednak zastosujemy inny, bardziej ścisły materiał (choćby pleksi) można poradzić sobie przyklejając szeroką taśmą klejącą cienkie blaszki miedziane lub mosiężne do których przylutujemy odpowiednie przewody. W przypadku zastosowania serwomechanizmu wyłącznik zupełnie dobrze może znajdować się pod płytą makiety (nie będziemy go co rusz włączać i wyłączać, bo niestety powoduje to charakterystyczne startowe skoki serwa, znane każdemu modelarzowi, który latał, jeździł lub pływał modelami RC). Bateria zasilająca może być umieszczona w przykręcanym do płyty koszyczku, lub mocowana za pomocą samoprzylepnych rzepów (to jest już też raczej koniecznością dla zlutowanych pakietów ogniw).
Model z kartonu? tak!
W nagłówku tego podrozdziału pozwoliłem sobie użyć tytułu serii wydawniczej autorstwa niestrudzonego propagatora kartonowych modeli kolejowych – pana Tadeusza Dąbrowskiego. Od lat przekonuje on modelarzy i sympatyków „miniaturowej rzeczywistości”, że papier to doskonały materiał do budowy modeli do dioram i makiet kolejowych. Przy okazji omawiania modeli do naszego „torciku”, nie wypada mi zatem nie wspomnieć książce „Kartonowe modele wagonów i lokomotyw” tegoż autora oraz o wielu modelach w skali 1:87 (i to nie tylko wagonów i lokomotyw, w tym wąskotorowych, ale też samochodów, budynków, wyposażenia makiet, itp.) wydanych przez autorskie wydawnictwo DELTA-te. Niektóre modele (np. choinka przedstawione na naszej makiecie) są też dostępne do bezpośredniego pobrania w Internecie.
Do naszych celów – do tak małej makiety – szczególnie nadają się krótkie, dwuosiowe lokomotywy i wagony – szczególnie kolejki wąskotorowe i przemysłowe lokomotywy manewrowe. Z makiet architektonicznych natomiast małe wiejskie stacyjki i takaż modelarska infrastruktura.
Nasze białe „nadstawki”
By jednak nie szukać zbyt długo, na dołączonej do tego wydania Młodego Technika płycie CD zamieszczam większość modeli, jakich użyłem do budowy zilustrowanej tu makiety. Należy je wydrukować na kartkach A4 brystolu z tanich bloków technicznych (stąd cienkich – gramatury ok. 120g/m2, jedynie w przypadku podstawy z tektury falistej, warto użyć pod spód „gruntu i torowiska” dodatkowej warstwy dobrego brystolu A3, aby uniknąć wycierania się śladów falistych przekładek tektury na skutek tarcia magnesów i blaszek).
Są to zasadniczo modele dla początkujących – kilka ew. wątpliwości związanych ze szczegółami ich budowy wyjaśniają fotografie. Ponieważ ideą przyświecającą mi przy jej projektowaniu, było również wykorzystywanie makiety do jazd modeli wykonanych przez dzieci, aby uniknąć dodatkowych kosztów i problemów z biegunowością magnesów, tabor kolejowy miast ewentualnych małych magnesów, ma jedynie blaszki na „osiach kół” (w tym, wypadku z puszki po konserwie rybnej – tak cienką blachę można w ostateczności ciąć nawet nożyczkami szkolnymi). W takim układzie, dzieci mogą budować nawet sylwetkowe modele i cieszyć się jazdami swoich pociągów na makiecie będącej na wyposażeniu pracowni. By zminimalizować „szuranie” i wycieranie planszy przez poruszające się składy, warto dodatkowo okleić blaszkę cienkim filcem, lub miękkim materiałem a samą planszę dodatkowo zabezpieczyć (na całej powierzchni) na przykład arkuszem matowej folii samoprzylepnej lub lakierem.
Co by tu jeszcze?
Mam wielką nadzieję, że Czytelnicy zadadzą sobie właśnie takie pytanie, a jeszcze większą na to, że zechcą poszukać na nie własnych odpowiedzi. By pobudzić wyobraźnię – już na tej planszy celowo umieściłem dodatkowy owal, zwrotnice, odcinki prostych, które można też zagospodarować jako bocznice i tym podobne „nadprogramowe” detale. Bo otóż właśnie nawet na takiej planszy mogą poruszać się po różnych torach mogą nie tylko pociągi, ale towarzyszyć temu może również ruch semaforów, zapór na przejazdach kolejowych, samochodów, ludzi i zwierząt a to wszystko przy dźwiękach odpowiadających oryginałom.
Rozwiązań jest wiele, choć wymagają one już innych (bardziej skomplikowanych) projektów napędów i nieco więcej wprawy oraz czasu potrzebnego do ich wykonania… Liczę jednak, że zobaczę na internetowych stronach Młodego Technika nie tylko zdjęcia uproszczonych dioram tego typu (koniecznych dla uzyskania punków do konkursu AR), ale z uwagą będę śledził Wasze piękne relacje z budowy makiet (w tym i lepszych od tu przedstawionej, wraz z filmami pokazującymi je pełnej krasie, czyli w ruchu) również na forum miesięcznika, w dziale „Na warsztacie – zdjęcia”. Jeśli rozbudziłem Wasze zainteresowanie tego typu modelami, tym szybciej i z większą radością przygotuję kolejne artykuły, prezentujące rozwiązania bardziej skomplikowanych makiet.

super pomysł i projekt, gratuluję i dziękuję:)
a link to najmniejszej kolejki można znaleźć tu http://www.youtube.com/watch?v=NKXYdzH0DKA&feature=player_embedded zasada działania ta sama mechanizm trochę inny
Film z jazd ukończonego modelu, opisanego w tym artykule, można obejrzeć tutaj http://s168.photobucket.com/albums/u177/ViPD/Modele%20MODELmaniaka/?action=view¤t=P1120972.mp4
Pozdrawiam
PD