Duxford – Dzień Taty

Zabawki na Dzień Taty

Zaraz, zaraz, ale na tym lotnisku byliśmy już dwa razy, czyżby autor chciał znowu opowiadać o tym, że realizatorzy Bitwy o Anglię napsocili tu bardziej niż swego czasu Luftwaffe? Nie, nie, skądże, ale zawsze skupialiśmy się raczej na samolotach i eksponatach muzealnych grzecznie stojących w hangarach, a tym razem chciałem przekazać relację z imprezy organizowanej przez tych tam, z szarego końca lotniska, czyli przez Wojny Lądowej. Drugie „P” w PPM to w końcu „pokazy”, a Land Warfare Museum urządziło święto pojazdów wojskowych jak się patrzy, pod pewnymi względami przewyższające nawet pokazy z Czołgów w Bovington. Co ciekawe, tak zwany „wkład własny” był dość skromny, bo z głównej hali wyprowadzono i uruchomiono (miła niespodzianka) kilka czołgów, ale najwięcej oryginalnych maszyn i bardzo ciekawych modeli – do obejrzenia na stronie internetowej MT – przywieźli prywatni właściciele.

Tak przy okazji, słowo oldtimer ma w języku angielskim zupełnie inne znaczenie, niż to się nam wydaje a jesteśmy, jak zwykle, ofiarą naszych sąsiadów, czyli Niemców. Są oni, tak jak i my, specjalistami od zaśmiecania własnego języka neologizmami „udającymi” angielski i np. handy to telefon komórkowy tylko w języku niemieckim (ang. mobile), Anglicy nie znają pojęcia wellness. Wspomniany oldtimer to po niemiecku stary, klasyczny lub , po angielsku zaś stary człowiek, staruszek, weteran lub ekspert. Bardzo wiekowy , taki np. Morris Cowley Bullnose z 1926 roku (na zdjęciach z pokazów) to vintage car (do 1930 roku) lub veteran (najlepiej do 1919 lub jeszcze starszy), a samochody z lat 40. i 60. to classics, bo liczą sobie więcej niż 30 lat. Nie jest łatwo z tym idiomatycznym angielskim, oj nie jest.

Największym problemem tego, śmiem twierdzić atrakcyjnego PPM, jest brak wskazówek, kiedy można spodziewać się takiego pokazu w następnych latach. Dojazd do Duxford opisywany był już nieraz, nietanie bilety wstępu (16,50 GBP, na tych i wielu innych pokazach już bez dodatkowych opłat). Flying Legends zawsze na początku lipca, wiosenne pokazy lotnicze na wiosnę, czyli w maju, a jesienne jesienią, bo w październiku. Ale jak tu zaplanować oglądanie jeżdżących czołgów i dział pancernych? Trzeba zaglądać na stronę internetową muzeum (duxford.iwm.org.uk) i na początku roku sprawdzić kalendarz imprez. Samo Imperial War Museum miało trudności w ustaleniu nazwy wydarzenia opisywanego w tym PPM, bo na ulotce muzealnej z programem na 2011 rok pod datą 19 czerwca widniał „Father’s Day”, a z kolei na plakacie napisano „Boys and their toys”. W obu przypadkach chodziło o ten sam pokaz, a tatusiowie przywieźli na swoich zabawkach, czyli uzbrojonych samochodach Land Rover Defender, całe rodziny.

Wydarzenie „Chłopcy i ich zabawki” było tak naprawdę kilkoma pokazami naraz. Miałem spore trudności, żeby nadążyć z jako takim dokumentowaniem wszystkiego, dość powiedzieć, że spędziłem w Duxford cały dzień, a i tak ledwo co zajrzałem do hangarów lotniczych. Zjechały się tutaj setki samochodów i pojazdów wojskowych z całej południowej Anglii, na autostradzie M11 wyprzedzaliśmy np. pancerne auta Ferret mknące 100 km/h. Poza luksusową wystawą pojazdów – o wszystko można było zapytać, wszystko fotografować i wszędzie wchodzić, a właściciel zawsze pomagał – odbyła się parada tychże na płycie lotniska, w wielkim namiocie urządzono wystawę i giełdę modeli redukcyjnych, w American Air Force Museum trwała giełda starych książek i czasopism (widziałem tam wiele historycznych perełek w cenie 10 GBP), na wielkim gliniastym polu tuż obok muzeum ryczały i klekotały gąsienicami czołgi i transportery.

Oryginalne czołgi, świetnie, przy nich zbladły najciekawsze nawet modele redukcyjne, jednak dla mnie największą nowością i sporą atrakcją pozostały duże modele pojazdów w skali 1:6. To dziwna, ale i imponująca ewolucja rynku figurek żołnierzy w tej skali, tak krytykowanych przeze mnie niedawno „lalek”. Nie zmieniłem zdania, nie chciałbym również zajmować się wielkimi modelami Tygrysów i Shermanów – jest to zresztą zabawa nie na moje możliwości finansowe, ale zaimponowała mi sprawność mechaniczna tych pojazdów oraz widoczna „zwartość” klubu ich posiadaczy.

Tagi: , , ,

Powiązane artykuły: